Powstanie pierwsza i druga liga placówek medycznych. W tych pierwszych pieniędzy ma nie zabraknąć
Z mapy Polski zniknie wkrótce co czwarty szpital – zapowiada resort zdrowia. Wczoraj minister Zbigniew Religa przedstawił projekt “Ustawy o sieci szpitali”. Wbrew obawom, likwidacja części łóżek ma poprawić chorym dostęp do leczenia.
To absolutna prawda – przekonuje Mirosław Domosławski, dyrektor Pomorskiego Centrum Traumatologii. – Pieniędzy na zdrowie jest za mało, a gdy na dodatek trzeba je dzielić między kilkadziesiąt szpitali, każdemu z nich brakuje. Pacjenci na tym tracą. Nie stać nas na to, by każdy szpital wyposażyć w supernowoczesną aparaturę. Musimy więc niektóre wzmocnić kosztem innych.
Ustawa o sieci szpitali wzbudza olbrzymie emocje, gdyż zakłada, że dostaną się do niej tylko szpitale, które spełnią ostre wymagania. Na dzień dzisiejszy takich placówek w Pomorskiem jest kilkanaście. Kontrakty z NFZ “pierwsza liga” ma jak w banku. Szpitale z drugiej ligi, które nie spełniają kryteria “sieci” albo zbankrutują, albo się przekształcą. Zyskać na tej operacji mają chorzy. Akademickie Centrum Kliniczne w Gdańsku nie odeśle już pacjenta ze złamanym kręgosłupem z powodu braku implantów. Klinia Położnictwa i Ginekologii AMG nie zawiesi zabiegów z powodu braku bielizny operacyjnej. Chorzy na raka nie będą rozpaczać, gdy szpital onkologiczny nie będzie mial za co kupić leków, ktore mogą im uratować życie. Po prostu będą mieli na to pieniądze.
Przynajmniej kilkanaście pomorskich szpitali czeka wkrótce prawdziwa rewolucja. Jeżeli na przełomie roku rząd zatwierdzi, a parlament przyjmie przygotowaną przez resort zdrowia “Ustawę o sieci szpitali” lecznice, które się do niej nie dostaną, będą musiały przekształcić się m. in. w placówki opieki długoterminowej. Wbrew obawom – ta operacja ma ułatwić pacjentom dostęp do leczenia na najwyższym poziomie.
U Piotra, 40-letniego syna pani Krystyny, mieszkanki Gdyni, lekarz neurolog podejrzewa chorobę Parkinsona. Aby mieć pewność, skierował pacjenta na specjalistyczne badanie do Zakładu Medycyny Nuklearnej w Akademickim Centrum Klinicznym w Gdańsku. To jedyny szpital publiczny, który je wykonuje. Piotr miał pecha – pierwsze prześwietlenie się nie udało, bo zabrakło kontrastu.
- Gdy próbowałam zarejstrować syna na kolejny termin, okazało się, że zakład na dwa tygodnie zawiesza badania z powodu braku odczynników – rozpacza pani Krystyna.
Druzgocąca okazała się druga wiadomość – pracowni skonczył się kontrakt i nie wiadomo, czy jakieś dodatkowe pieniądze znajdą się jeszcze do końca roku. Tymczasem bez wyniku badania nie ma mowy o rozpoczęciu leczenia pana Piotra.
Gdy ustawa o sieci szpitali wejdzie w życie, takich dramatów, jaki spotkał Piotra, ma już nie być.
- Takie szpitale, jak Akademickie Centrum Kliniczne, a więc zapewniające chorym pomoc w nawet najtrudniejszych przypadkach, gdy wejdą do sieci, dostaną więcej publicznych pieniędzy – tłumaczy Mirosław Górski, dyrektor pomorskiego NFZ. Będą miały za co kupić leki, odczynniki, sztuczne zastawki czy protezy naczyniowe niezbędne do operacji.
Na początek dyrektor Górski do sieci w Pomorskiem typuje “pewniaki” – duże centra medyczne. W Pomorskiem, poza Trójmiastem, taka rola przypadnie zapewne szpitalom w Chojnicach, Kościerzynie, Słupsku, Wejherowie. Po drugiej strony Wisły do takiej roli dorasta, jak wszystko na to wskazuje, szpital w Sztumie. Projekt ustawy przewiduje, że szpitale, które znajdą się w sieci, będą miały zagwarantowany kontrakt z NFZ. Pozostałe będą mogły się tylko o niego ubiegać. To oznacza, że nie będą miały gwarancji istnienia. Dlatego ustawa o sieci budzi tak ogromne emocje. Samorządy i pracownicy boją się zamykania szpitali i tego, że ich placówki, pozbawione kontraktu z NFZ, zbankrutują. W wielu powiatach lokalny szpital jest największym pracodawcą.
Janusz Konefał, dyrektor szpitala w Malborku, nie dopuszcza nawet myśli, że jego placówka mogłaby nie trafić do sieci.
- Wszystkie wskaźniki mówią o tym, że lecznica jest na tym terenie wręcz konieczna – uspokaja.
I być może ma rajcę, ale o tym zdecyduje Regionalna Rada do Spraw Szpitali przy wojewodzie pomorskim, która opiniować będzie wnioski ich dyrektorów. Ostateczna listę szpitali w sieci „przyklepie” jednak minister zdrowia Prawda jest jednak brutalna. Ministerstwo Zdrowia jest zdeterminowane – “słabe” szpitale trzeba przekształcić. Albo w niewielkie szpitale z podstawowymi oddziałami, albo w placówki opieki długoterminowej.
- Mamy zdecydowanie za dużo łóżek “ostrych”, a za mało miejsc dla chorych przewlekle – podkreśla dyrektor Górski. – Z tego powodu również mieszkańcy Pomorskiego czekają na leczenie w gigantycznych kolejkach.
- Dziś wielu pacjentów leży tygodniami na internie, ortopedii, neurologii, bo nie ma ich gdzie przekazać – tłumaczy Anna Szczepańska, dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego. – Chory wymaga, na przykład, wczesnej rehabilitacji po wszczepieniu endoprotezy, zawale serca czy udarze mózgu, a my oddziałów tej specjalności mamy jak na lekarstwo. Coraz więcej starszych, schorowanych pacjentów nie wymaga intensywnego leczenia, a jedynie pobytu na oddziałach opieki długoterminowej. Rodzina nie jest w stanie zepewnić im opieki, dlatego takie oddziały są nam również bardzo potrzebne.
Co zyskają pacjenci
skrócą się kolejki na trudno dostępne badania diagnostyczne, np. tomografię komputerową, rezonans magnetyczny, badania izotopowe, koronarografię (wykrywa zmiany w naczyniach doprowadzających krew do serca), testy wykrywające wirusa zapalenia wątroby typu B i C, itd
pacjenci nie będą zmuszani do przeprowadzania tych badań na własny koszt
nie trzeba będzie miesiącami czekać na skomplikowaną operację, do których potrzebne sa róźnego rodzaju implanty; endoprotezy stawów biodrowych, protezy naczyniowe, sztuczne zastawki
oddziały nie będą wstrzymywać operacji z powodu wyczerpania limitów
w szpitalach nie zabraknie leków dla chorych
chorzy na raka nie będą czekać na radio- i chemioterapię
łatwiej będzie rehabilitować się po operacji czy zawale serca
wreszcie znajdą się miejsca opieki długoterminowej dla osób przewlekle chorych
Co zyskają szpitale
Placówki, które dostaną się do “sieci” mogą liczyć na:
NFZ zapłaci im według rzeczywistych kosztów leczenia chorych, jaki ponoszą a nie jak dziś – zaniżonych
dostaną 1 proc. ogólnej kwoty dodatkowo za “gotowość”
dostaną 1 proc. dodatkowo – za kształcenie podyplomowe, m. in. lekarzy
dostaną 2 proc. dodatkowo – za akredytację
dostaną 1,5 proc. dodatkowo – za certyfikat ISO
Jak dostać się do sieci
Szpital, który chce znaleźć się w sieci musi, zgodnie z ministerialnymi kryteriami:
mieć optymalną ilość łóżek (Ministerstwo Zdrowia proponowało 150, ale się z tego wycofało, bo szpitale zaczęły dostawiać łóżka)
nie może mu brakować pacjentów
oferować pacjentom kompleksowe leczenie
mieć dobre warunki lokalowe i wyposażenie w aparaturę
dysponować fachową kadrą lekarzy i pielęgniarek
utrzymywać płynność finansową
ważne jest też “centralne” położenie geograficzne
Autor artykułu: Jolanta Gromadzka-Anzelewicz