Charakter nowego składu Rady Miasta Sopotu można ująć w haśle „w zdrowym ciele zdrowy duch”. W dwudziestojednoosobowej radzie znalazło się 5 lekarzy, 5 nauczycieli oraz przynajmniej 4 osoby ze sportową przeszłością.
- To pozwoli radzie dotrwać bez zadyszki do końca kadencji – śmieje się Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.
Rekordzista Jarosław Kempa (PO) zebrał podczas wyborów 993 głosy. Pobił samego prezydenta Jacka Karnowskiego, którego do rady poparło 647 wyborców.
Kempa może pochwalić się sportową przeszłością, kiedy to bił rekordy na 400 i 800 m w Sopockim Klubie Lekkoatletycznym. W polityce natomiast jest raczej długodystansowcem – radnym będzie już trzecią kadencję.
- Mieszkańcy Kamiennego Potoku i Brodwina znają mnie od dzieciństwa – mówi Kempa. – Moja rodzina związana jest z Sopotem od niemal 60 lat. Kocham to miasto i wszystko co dla niego robię, robię z pasją. Sądzę, że wyborcy to docenili.
Na tle innych radnych z pewnością wyróżnia się Henryk Hryszkiewicz, radny z komitetu Budujemy Nowy Sopot (pierwsza kadencja). To sportowiec, wielokrotny medalista zawodów kulturystycznych, medalista igrzysk młodzieży szkolnej w tenisie stołowym. Zapytany o to, co przekonało do niego wyborców odpowiada:
- 40 lat mojego życia, 32 lata sportu, 22 lata pracy w Sopocie w zawodzie, ponad 20 lat pracy z młodzieżą.
Dziś już nie tylko pracuje nad własną sylwetką, ale dzieli się z młodzieżą swoją wiedzą i umiejętnościami. Od 15 lat prowadzi w domu siłownię dla sopockiej młodzieży, przede wszystkim dla tej, która pogubiła się w życiu.
- Umiejętne dyscyplinowanie młodych ludzi przynosi efekty – mówi.
Najmłodszy radny, trzydziestoletni Paweł Orłowski (PO) medalami też pochwalić się może, tyle, że w żeglarstwie. Zajął m.in. V miejsce w Mistrzostwach Europy w klasie 420. Radny pasjonuje się filmem, teatrem niekoniecznie przed telewizorem. Statystował, m.in. w musicalu „Jesus Christ Superstar” wystawianym na Skwerze Kościuszki w Gdyni czy w „Księdze Krzysztofa Kolumba” z Danielem Olbrychskim wystawianej na pokładzie Daru Pomorza.
Autor artykułu: Izabela Heidrich